Działalność Tropicieli Lokalnej Historii

POWSTANIE STYCZNIOWE W KORABIEWICACH

       Zanim po 123 latach zaborów Polska odzyskała niepodległość naród polski, który był zbyt dumny, aby żyć w niewoli, podjął 2 próby uwolnienia się od jarzma zaborców.

         Pierwszą próbą było powstanie listopadowe w 1830 roku, które po wielu dramatycznych bitwach, mimo wielu z nich wygranych, ostatecznie wobec ogromnej przewagi wojsk rosyjskich zakończyło się niepowodzeniem.

       Następną próbą było powstanie styczniowe w 1863 roku, które sprowokowali sami Rosjanie ogłaszając ogromny liczebnie pobór do armii carskiej, czyli tak zwanej „branki”. Służba w carskiej armii trwała 25 lat, czyli  niemal całe życie. Młodzi ludzie zatem zamiast do punktu poborowego  szli do lasu, przeważnie bez broni, ani żołnierskiego ekwipunku na zasadzie tak zwanego „ pospolitego ruszenia”.

       Byli w kraju światli patrioci znający się na rzemiośle wojennym, często emerytowani wojskowi z armii zaborczych, lub żołnierze, którzy po wybuchu powstania porzucili obcą służbę. Oni to z tych ochotników zaczęli formować oddziały.

       Z pomocą pośpieszyły dwory, albo formując własne oddziały, albo przekazując powstańcom posiadaną broń. Ze ścian zrywano nawet pamiątkowe szable stanowiące dekorację. W kuźniach przez całą dobę waliły młoty kując broń i przekuwając kosy na sztorc.

       Mimo takiego wysiłku powstańcy w porównaniu z armią rosyjską byli słabo uzbrojeni. Były mało liczne oddziały strzeleckie, mało liczna kawaleria i brakowało broni ciężkiej. Powstańcy formowani byli „z marszu”, brak im było wyszkolenia bojowego, a doświadczenie bojowe nabywali dopiero w walce z nieprzyjacielem często ponosząc duże straty.

       Przeciw nim stanęło doborowe wojsko rosyjskie zaprawione w wojnach tureckich i w tłumieniu niepokojów na Kaukazie. Wojsko to było mobilne, mające w składzie szybko przemieszczające się sotnie kozackie i kawalerię, liczną piechotę oraz posiadające artylerię. Wojsko rosyjskie zdecydowanie przewyższało też liczebnie siły powstańcze.

       A co działo się w tym czasie w Korabiewicach?

       Dziedzicem, a dokładnie Naddzierżawcą Dóbr Rządowych Korabiewice był Konrad Ceysinger. Wójtem gminy Korabiewice był Jan Serwacy Pęczkowski szwagier Konrada, gdyż miał za żonę jego siostrę Mariannę Ceysinger.

       Gmina Korabiewice miała swój budynek gminny, który według Henryka Sucheckiego mieszkańca Korabiewic, znajdował się tam, gdzie jest posiadłość Dębskich. Podczas kopania fundamentów natrafiono tam podobno na fundamenty starego domu i zachowane drzwi do piwnic.

      Naczelnikiem powstańczym miasta Mszczonowa został proboszcz Władysław Polkowski, który wraz z Konradem Ceysingerem na początku kwietnia 1863 roku rozpoczęli formowanie pułku powstańczego na terenie Korabiewic, dworu i okolicznych lasów.

       Sformowano 3 plutony strzelców pod dowództwem  Majkowskiego, 4 plutony jazdy pod dowództwem rotmistrza Władysława Grabowskiego, byłego oficera pruskiego, pluton żuawów pod dowództwem Młochowskiego i około 600 kosynierów. Na terenie dworu w Korabiewicach były kwatery dla oficerów.

       20-letni Maurycy Ceysinger, brat Konrada, absolwent Gimnazjum w Rawie Mazowieckiej, z okien pałacu w Korabiewicach widział formujące się wojsko, rozmawiał  z oficerami, aż wreszcie sam się zaciągnął do powstania. Dowódca kawalerii rotmistrz Władysław Grabowski uczynił go dowódcą 1 plutonu jazdy. Dowództwo nad całym pułkiem objął były kapitan w armii carskiej major Hipolit Jaworski pseudonim Jan Drewnowski.

       Szable piki i kosy kuli miejscowi kowale. Nazwiska kowali z Korabiewic: Konstanty Kubicki, Jan Skoneczny i Jan Czaplarski. Kubiccy mieszkali w Korabiewicach od czasów napoleońskich. W Korabce kowalem był Michał Łuczyński, gdzie miał gospodarstwo i kuźnię tam, gdzie są zabudowania nie żyjącego już Jana Kozłowskiego. Ojciec Michała Jan Łuczyński miał wcześniej kuźnię i gospodarstwo w Korabiewicach.

       Dużym problemem dla powstańców na terenie całej Polski byli konfidenci na usługach Rosjan.  Ze starych dokumentów Generalnego Policmajstra (obecnie Komendant Policji) z lat 1862-1864 wynika, że koncesję na prowadzenie szynku, czyli sklepu z alkoholem uzyskiwali ci, którzy w tym czasie współpracowali z tajną policją rosyjską. Szynki były między innymi w Korabiewicach, Korabce, Gzdowie, Górkach itd. Siedliskiem konfidentów były też karczmy. Tam wystarczyło tylko dobrze nadstawić ucho, aby uzyskać na przykład informację o ruchach wojsk powstańczych. W tym czasie była karczma w Korabiewicach i w Korabce. W Korabce karczma stała obok skrzyżowania dróg: Puszcza-Mszczonów i Korabiewice-Żuków, w odległości około 70 m w kierunku Mszczonowa  po lewej stronie. Cegły z resztek fundamentu pod karczmę wyorywano jeszcze w latach powojennych. W karczmie na Korabce był konfident, którego powstańcy wytropili i zlikwidowali.

       Pułk w końcu kwietnia, lub na początku maja wyruszył z Korabiewic w kierunku Pilicy, gdzie pod Białobrzegami stoczył zwycięską potyczkę z niewielkim oddziałem rosyjskim. W połowie maja pułk miał swój obóz niedaleko Nowego Miasta nad Pilicą.

       Wobec wiadomości o nadciągających dużych siłach rosyjskich major Drewnowski podjął decyzję o połączeniu się z oddziałem majora Kononowicza i rozpoczął przemieszczenie swojego pułku spod Nowego Miasta do Ulowa, gdzie zanocowano. Gdy 16 maja około godziny 3 po południu pułk wyruszał w dalszą drogę, to od strony Nowego Miasta pojawił się patrol rosyjski. W jego kierunku wysłano 10 kawalerzystów na ochotnika, wówczas  kozacy wycofali się do lasu, a ścigający ich ułani zostali ostrzelani przez piechotę rosyjską. Po czym piechota rosyjska wyszła z lasu tyralierą ścigając powstańców.  Pułk przemieszczał się w kierunku Jabłonny. Strzelcy i żuawi utworzyli tyralierę i ostrzeliwali atakujących i osłaniali wycofujący się pułk przez 3 godziny. Około godz. 6 po południu Rosjanie zatrzymali się, a pułk oddalił się od nich i na krótko zatrzymał się w lesie pod Jabłonną,  po czym zanocował w Paprotnie. Brak było dowódcy Drewnowskiego, który opuścił oddział. Oficerowie po naradzie przekazali dowództwo kapitanowi Ludwikowi Sieniawie.

       17 maja o godzinie 3 rano pułk ruszył do wsi Branica. W drodze do Stawiszyna od strony Bleszna i Smardzewa zaatakowały ich siły rosyjskie. Strzelcy i żuawi ponownie osłaniali przemieszczający się pułk. Pod Suchą poległ śmiercią samobójczą otoczony przez kozaków dowódca strzelców Majkowski. Gdy pułk dotarł do Stromca, wówczas słabnący fizycznie kapitan Sieniawa, który kilka tygodni temu miał postrzał w klatkę piersiową,  przekazał dowództwo rotmistrzowi Władysławowi Grabowskiemu. Ten dowiedziawszy się, że oddział Kononowicza przeprawił się przez Pilicę, przekroczył ją także pod Lechanicami  i pułk zatrzymał się w Nowej Wsi leżącej niedaleko Warki.

       18 maja o godzinie 4 rano pułk wyruszył z Nowej Wsi w celu połączenia się z oddziałem majora Kononowicza, ale w miejscowości Gołębiew został zaatakowany przez ścigających ich od 2 dni Rosjan, a także do obławy dołączyły liczące około 3 tys. żołnierzy oddziały gen. Meller Zakomelskiego zdążające od strony Warszawy. Wywiązała się nierówna bitwa. Wielu powstańców poległo, wielu dostało się do niewoli. W mogile pod Nową Wsią spoczywa około 100 powstańców. Poległ w bitwie również Maurycy Ceysinger z Korabiewic Rotmistrzowi Grabowskiemu udało sie wyprowadzić z pola bitwy około 100 jeźdźców, 50 strzelców i około 200 kosynierów. Strzelcy i kosynierzy połączyli się z oddziałem Kononowicza, a jazda utworzyła  oddzielną formację powstańczą znaną później jako oddział Grabowskiego.

       Rotmistrz Władysław Grabowski jako dowódca nowego oddziału otrzymał stopień pułkownika i miał walczyć na południowym Mazowszu. Oddział ten przez kilka tygodni atakował mniejsze  ugrupowania Rosjan, niszczył mosty, trakcję telegraficzną i prowadził inne akcje dywersyjne.

       7 lipca Grabowski zaatakował Białobrzegi od  północy i południa, ale do zajęcia miasta nie doszło, bo przestraszeni Rosjanie sądząc, że mają do czynienia z dużymi siłami zniszczyli most na Pilicy przed Białobrzegami. W tej sytuacji powstańcy wycofali się.

       10 lipca oddział Grabowskiego w sile około 200 kawalerzystów  w bitwie pod Ossą wsparł walczących powstańców majora Ludwika Żychlińskiego. Razem odnieśli wielkie zwycięstwo nad wojskami rosyjskimi. Oddział Grabowskiego stoczył  również potyczki z Rosjanami pod Tarczynem i Osuchowem.

       5 sierpnia oddział Grabowskiego został osaczony w Prażmowie z trzech stron. Grabowskiemu udało się jednak uniknąć okrążenia i przy małych stratach oddział wycofał się w kierunku Grodziska Mazowieckiego. Ale Rosjanie nie zrezygnowali z obławy. Oddział wycofał się przez Milanówek do Zaborowa, cały czas nękany przez Rosjan. Pułkownik Grabowski zatrzymał się z oddziałem w Puszczy Kampinowskiej. Tu aktywność powstańcza  tej formacji ustała. Data rozwiązania oddziału w Puszczy Kampinowskiej nie jest znana, wiadomo tylko, że adiutant pułkownika Grabowskiego porucznik Ludwik Brzozowski zebrał chętnych do dalszej walki i stoczył jeszcze walkę z Rosjanami w dniu 29 sierpnia w Woli Pękoszewskiej rozpędzając sotnię kozaków.  Pułkownik Grabowski po rozwiązaniu oddziału przekroczył granicę pruską, gdzie został aresztowany. Wobec nadchodzącej zimy i braku sukcesów w walce z zaborcą  duża część oddziałów powstańczych  na południowym Mazowszu zaniechała oporu.

       Po upadku powstania rozpoczęły się represje. Liczne aresztowania, wyroki śmierci, zesłania i pozbawianie majątków tych, którzy uczestniczyli w powstaniu lub je wspierali. Były też nagrody dla konfidentów w postaci nadań ziemi, koncesji na prowadzenie działalności gospodarczej lub handlowej, a także awanse na różne stanowiska w administracji.

        Natomiast na naszym terenie w czerwcu 1863 roku aresztowany został proboszcz ze Mszczonowa Władysław Polkowski. Po śledztwie i procesie został skazany na karę śmierci, którą zamieniono mu później na 12 lat katorgi. Zmarł na zesłaniu w roku 1872. Konrad Ceysinger z Korabiewic z obawy przed represjami wyemigrował do Bawarii, a następnie do Galicji. Stąd po manifeście emigracyjnym powrócił do Królestwa. Zmarł w Warszawie w roku 1909.  Rosjanie przeprowadzili śledztwo w sprawie zaginięcia konfidenta z  karczmy na Korabce, w wyniku którego na zesłanie do Irkucka zostali skazani: Michał Łuczyński kowal z Korabki, Kaniewski, spokrewniony z żoną Michała Łuczyńskiego Katarzyną z Kaniewskich i Borowiec mieszkaniec Korabki lub Górek. Michał Łuczyński z zesłania nie powrócił. Rodzina dostała od niego tylko 3 listy z Irkucka.

      Czy powstanie styczniowe miało sens? Są różne opinie, ale z  pewnością było ono inspiracją patriotyczną dla następnych pokoleń. W odpowiedzi wystarczy podać przykład rodziny Łuczyńskich. Michał został skazany na Sybir. Minęło 56 lat. Na wojnę z Rosją bolszewicką poszli na ochotnika jego wnukowie Stanisław i Michał. Postawa dziadka z powstania styczniowego musiała ich zainspirować patriotycznie. Stanisław walczył z bolszewikami aż do końca wojny, Michał został wcześniej zwolniony ze względów zdrowotnych.  W czasie II Wojny Światowej tenże Stanisław Łuczyński z Armią Andersa przeszedł cały szlak bojowy łącznie z Monte Cassino. Każdy z nas w swojej rodzinie może znaleźć podobne przykłady.

………………………………………………………………………………………………………………..

Źródła: Biuletyn Rządu Narodowego z 20 czerwca 1863 r. Wiadomości z Pola Bitwy.

Czasopismo „ Nowa Reforma” nr 389 z dnia 26 sierpnia 1909 roku. Kraków

Wikipedia

Akta stanu cywilnego z parafii Mszczonów z lat 1820 -1880.

Świadectwa osob prywatnych

Karol Adamczyk  tel: 510 309 437; e-mail: adamczykarol@onet.eu.

 

 

/Odpis/

 Nr 13                                     WIADOMOŚCI Z POLA BITWY                                1863

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Data 20 czerwca

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

 

          Województwo Mazowieckie – Oddział Rawski zostający pod dowództwem Majora Drewnowskiego, leżący obozem niedaleko Nowego Miasta, został zawiadomiony d.15 maja o zbliżających się z trzech stron znacznych siłach moskiewskich. Dowódca oddziału pragnąc się połączyć z oddziałem podpułkownika Kononowicza ① tegóż dnia o godz. 6 wieczór zarządził odwrót przez Borowinę do Ulowa, a przenocowawszy w tej wsi, nazajutrz około godziny 3 z południa miał wyruszyć w dalszą drogę. Wtedy właśnie wysunął się z lasu od strony Nowego Miasta oddział kozaków zdążający ku Ulowowi. Na spotkanie małej garstki wyprawiono na ochotnika 10u  ułanów, kozacy tył podali, a ułani goniąc niebacznie wpadli w zasadzkę i przywitani rzęsistym ogniem piechoty ukrytej w lesie, musieli uciekać zostawiwszy na polu 2ch zabitych i 2 rannych.

           Ponieważ oddział rozpoczął odwrót swój ze wsi Ulowa, trzeba było zostawić nieszczęśliwych ochotników ich losowi, a wzmocniwszy ariergardę złożoną z 70 strzelców, oddziałem 30 żuawów, rozwiniętych w tyraljery, dowódca oddziału wyprowadził główną kolumnę po drodze z Ulowa ku Jabłonnie. Moskale posuwali się naprzód gęstym łańcuchem tyraljerskim, niepokojąc nasze skrzydła ciągłemi szarżami kawaleryi. Ariergarda chociaż stosunkowo nieliczna, bo zaledwie ze stu ludzi złożona, z godną pochwaly wytrwałością zasłaniała odwrót przez czas blisko 3 godzin. Wnet po ustąpieniu z Ulowa dowódca oddziału Major Jan Drewnowski ② znikł bez śladu, zostawiając swój oddział w tak ciężkiej przeprawie na Opatrzność Bożą. O godz. 6 moskale zatrzymali się, a nasz łańcuch tyraljerski mógł się zwinąć i wejść do lasku niedaleko Jabłonny, gdzie się zatrzymała cała kolumna. Tu oficerowie oddziału zebrani, pragnąc naprawić zło przez swego dowócę zrządzone, wybrali jednomyślnie na tymczasowego dowódcę oddziału Ludwika Sieniawę③ jednego z najbardziej szanowanych kolegów. Nowy ten dowódca po półgodzinnym odpoczynku wyprowadził swój oddział do wsi Paprotni, a niespokojny o los byłego dowódcy Drewnowskiego, sądząc, że mógł gdzie zabłądzić lub został odcięty przez wroga, z folwarku Olszowy, jeszcze przed przyjściem na nocleg wysłał 6 ułanów na zwiady, którzy powrócili jeszcze tej nocy z wiadomością, że widzieli majora Drewnowskiego we wsi Kostrzynie, który polecił im, ażeby oznajmili nowemu swemu dowódcy, że on zdaje się na jego dowództwo, a sam jedzie po broń i że za kilka dni wróci do oddziału. Niewytłomaczona lekkomyślność !  Dowódca opuszcza swój oddział w boju, by się liwerunkiem trudnić.

          Dnia 17 maja o godz. wpół do 3ej z rana, oddział nasz wyruszył z Paprotni i doszedł do wsi Branicy nie będąc wcale niepokojony przez moskali. Po godzinnym wypoczynku, gdy już oddział był wyszykowany do wymarszu, dano znać o zbliżających się siłach moskiewskich z dwóch stron od Bleszna i Smardzewa. Ci sami strzelcy i żuawi, którzy tak świetnie przykrywali odwrót do Paprotni, rozwinęli się znowu w tyraljery, a główna kolumna z furmankami wyruszyła po drodze do Stawiszyn. Miejscowość zupełnie odkryta nie pozwalała przyjąć bitwy z wrogiem wiele liczniejszym. Siły moskiewskie składały się z 8 komp. piech., 2 szwadronów jazdy, sotni kozaków i 2 dział. Pod samym Stawiszynem moskale zaczęli nacierać na naszą ariergardę. Podczas 8 godzin cofania się strzelcy i żuawi cudów odwagi dali dowody, zakrywając własnymi piersiami odwrót całej kolumny do Stromiec. O godzinie 12 z południa nagła słabość Sieniawy zmusiła go przelać naczelne dowództwo na dowódcę kawaleryi Grabowskiego ④, a samemu zostać na furgonach postępujących w głowie kolumny. Grabowski przyjął dowództwo w najkrytyczniejszej chwili. Wojsko znużone ciągłemi marszami, niewywczasem, trochę głodem, a najbardziej straszną spiekotą dnia tego, padało ze znużenia, do tego stopnia, że z przybyciem do Stromiec wielu z nich trzeba było zabrać na podwody, a 30 zostało we wsi, gdzie przez moskali byli zabrani. Za Stromcami moskale zatrzymali się dla wypoczynku, a oddział nasz, nie mając chwili do stracenia, przez wieś Boże zdążał do Pilicy, przez którą przeprawił się koło Lechanic i aż koło Nowej Wsi ⑤ na nocleg się zatrzymał. Ludzie do tego stopnia byli znużeni, że prawie żaden nie myślał o posiłku, a tem mniej o stanowczym oporze, gdzie który się zatrzymał tam padł bezsilny i zasypiał. Nazajutrz o godz. wpół do 2 dowódca kazał trąbić na pobudkę, lecz żołnierz spał kamieniem i ledwie koło 4ej można było obóz poruszyć. Opóźnienie to jedno godzinne rozstrzygnęło los oddziału, zaledwie bowiem kolumna ze wsi się wysunęła, już ją ze wszystkich stron otoczyły przeważające siły moskwy, gwałtowna szarża kawaleryi odcieła nam kilka furmanek, a kilkudziesięciu ludzi chorych na nich będących w niewolę wziętych zostało. Rozpaczliwe położenie natchnęło pozostałych rozpaczliwą odwagą. Dowódca oddziału na czele kawaleryi i kosynierów natarł gwałtownie na rosyjską piechotę, złamał jej szeregi, ale spotkany kartaczami z armat za piechotą ustawionych musiał się cofnąć. Uciekające furmanki w popłochu powiększały jeszcze bezład i zamieszanie, rozpoczęła się walka pojedynczych oddziałków, bez jednej myśli i kierunku ogólnego, rozpaczliwa ale bezowocna. Porażka nasza byłaby zupełną, żeby nie przezorność dowodzącego oddziałem Grabowskiego, który potrafił wyprowadzić z ognia 100 koni kawaleryi, około 50 strzelców łącznie z żuawami i prawie 200 kosynierów. Strzelcy i kosynierzy połączyli się z obozem podpułk. Kononowicza, a kawaleryja pod dowództwem Grabowskiego pozostała w Rawskiem. Klęska ta choć dla nas bardzo dotkliwa, przysporza jednak sławy dzielnym obrońcom Ojczyzny naszej. Każdy żołnierz walczył jak na mężnego przystało, przyczyną klęski  nie jest brak odwagi, męstwa i wytrwania naszego żołnierza – szukać jej należy gdzie indziej, była ona w nieszczęśliwym zbiegu okoliczności, które zatrzymały oddział dłużej nad potrzebę pod Nowym Miastem. W owej fatalności ciążącej nad oddziałem, która powoduje ucieczkę dowódcy oddziału pieczy jego powierzonego i 2 krotną zmianę jego następców w przeciągu 3 dni nieustannej walki.

          W walce tej dobrze zasłużyli się Ojczyźnie: Grabowski dowódca kawaleryi, następnie dowódca oddziału, Młochowski dowódca żuawów, Ceysinger ⑥ dowódca 1 plutonu jazdy – Grabowski żuaw awansowany na polu bitwy na oficera, Czorniewicz i Dowerna ułani, oraz wszyscy prawie strzelcy, z których przeszło 30 padło śmiercią walecznych. Zginęli: Majkowski oficer strzelców, który 15 i 16 maja dowodził ariergardą, Lot, Ostrowski, Bajer, ułani którzy w pierwszej szarży 15go polegli pod Ulowem. Kompletna lista poleglych, o ile możliwośc pozwoli ogłoszoną zostanie w swoim czasie.

            – W dniu 20 maja Naczelnik siły zbrojnej powiatu Warszawskiego Major Kononowicz , zawiadomiony że siły moskiewskie  po bitwie pod Nową Wsią z oddziałem Rawskim, zatrzymały sie w Górze  ⑦ i mają prowadzić przez Piaseczno do Warszawy jeńców, pospiesznym marszem zdążył z lasu Wągroskiego pod koloniję Chojnów o 11(km) od Góry położoną i ulokował strzelców po obu stronach szosy, spodziewając się wprowadzić nieprzyjaciela w zasadzkę. Zbyt przezorna moskwa wysłała po posiłki do Piaseczna i koło godz. 4 po południu 2 plutony ułanów i 3 roty gwardyi zdążały szosą do Góry. Tym sposobem zbliżone siły nieprzyjacielskie nie dozwolały czekać ich połączenia. Ułani jadący na wiorstę przed głównym oddziałem piechoty zostali zaatakowani celnymi strzałami naszych. Położono na placu 3ch, kilka koni, 4 wzięto do niewoli, rannych zaś kilkunastu uniosła ze sobą moskwa uciekając. Zdążająca na odsiecz moskiewska piechota silnie natarła, starając się nasz oddział otoczyć. Młody nasz, lecz twardą służbą partyzancką do wytwałości przywykły żołnierz, gęsto się  odstrzeliwując wyszedł zwycięsko. 54 gwardzistów zostało zabitych, a rannych na 12 furgonach powieziono. Z naszej strony poległo 6, a rannych 15, między któremi oficer Alfons Parwet, który swą odwagą i przytomnością nie tylko sam od pewnej obronił się niewoli, ale nadto 2 szeregowców z moskiewskich wyrwał więzów. W ogólności cały ten oddział nie po raz pierwszy dobrze zasłużył się Ojczyźnie. Dowódca oddziału Major Kononowicz awansowany został na podpułkownika.

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

 w drukarni Rządu Narodowego.  Cena egzemplarza gr. 10    Sprzedaje się na rzecz rannych obrońców Ojczyzny.

                      /pieczęć okrągła z herbem powstania i napisem DRUKARNIA RZĄDU NARODOWEGO/

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

  1. Władysław Kononowicz ur. 1820, zm 4 czerwca 1863. Major w armii rosyjskiej, podpułkownik

       wojsk powstańczych w 1863 roku. 25 marca rozbił Rosjan pod Chynowem, 19 kwietnia  pokonał 3-krotnie

       silniejsze zgrupowanie Rosjan pod Wąchockiem, 4 maja rozbił Rosjan pod Magnuszewem, 14 maja odniósł

       zwycięstwo nad wojskami rosyjskimi pod Rozniszewem. Schwytany przez Rosjan  został 4 czerwca 1863 r.

       rozstrzelany w Warce.

  1. Jan Drewnowski – prawdziwe nazwisko Hipolit Jaworski. Urodzony w Opocznie w 1813 roku. Powstaniec

       listopadowy. Skazany na 12 lat karnej służby wojskowej na Kaukazie. W armii rosyjskiej awansowany na

       kapitana. Wraca do Polski w 1846 r. W 1850 r. dostaje od cara Mikołaja I etat dozorcy dóbr carskich na

       terenie Warszawy. W 1862 r przystępuje do tajnej Organizacji Narodowej i przyjmuje pseudonim Jan

       Drewnowski. Po wybuchu powstania w 1863 r. zostaje w stopniu majora dowódcą oddziału sformowanego

      w Korabiewicach koło Mszczonowa. Oddział ten opuścił samowolnie podczas potyczki z rosjanami pod

       Ulowem. Wyemigrował do Paryża, a później przeniósł się do Brukseli, gdzie zmarł 2 grudnia 1877 roku.

  1. Ludwik Sieniawa – prawdziwe nazwisko Franciszek Skąpski. Urodzony 18.04.1840 r. w Muszynie.

      Wachmistrz w armii austriackiej. W 1863 roku przystąpił do powstania. Ranny pod Jaworznikiem postrzałem

      w klatkę piersiową. Po niepełnej rekonwalescencji wstępuje w stopniu kapitana do oddziału Drewnowskiego

      pod NowymMiastem, gdzie za Ulowem na krótko obejmuje dowództwo nad oddziałem. Zginął 22.09.1863 r

      pod Ciernem.

  1. Władysław Grabowski – rotmistrz w armii pruskiej. Przystąpił do powstania styczniowego obejmując

      dowództwo nad jazdą w oddziale Drewnowskiego w Korabiewicach. 18 maja mimo przegranej bitwy pod

      Nową Wsią, za okazane bohaterstwo został awansowany na stopień pułkownika i został dowódcą

      samodzielnego oddziału jazdy. 10 lipca 1863 r. wraz z oddziałem Żychlińskiego pokonali Rosjan pod Ossą.

W połowie sierpnia rozwiązał swoj oddział i przekroczył granicę pruską, gdzie został aresztowany.

  1. Nowa Wieś – wieś między Grójcem a Warką.
  2. Maurycy Ceysinger urodzony w 1843 roku w Korabiewicach. Absolwent Gimnazjum w Rawie. Dowódca

1 plut. jazdy w oddziale Drewnowskiego. Poległ pod Nową Wsią 18.05.1863 r.

  1. Chodzi o Górę Kalwarię.

 

Odpis wykonał Karol Adamczyk  e-mail adamczykarol@ onet.eu

                                     

„Święto Niepodległości z lokalnymi korzeniami” (Głos Żyrardowa i okolicy” 19.11.2015)

 

Głos Żyrardowa.Obchody Św. Niepodl. Korabiewice-1Głos Żyrardowa.Obchody Św. Niepodl. Korabiewice

.

Komentarze są wyłączone.